Nasze historie

Moja historia walki z niewydolnością szyjki macicy:

Mam na imię Ola.

Strona, którą właśnie odwiedzasz, stworzyłam z chęci niesienia pomocy kobietom, które borykają się z niewydolnością szyjki macicy. Nie posiadam wykształcenia medycznego, jednak dołożyłam wszelkich starań, by informacje zawarte na stronie pochodziły z naukowych źródeł. Opierałam się na artykułach w czasopismach medycznych oraz referatach napisanych przez lekarzy.

Jeśli tu trafiłaś to znaczy, że tak jak ja i wiele z nas taśmówek, przeżyłaś dramat utraty dziecka w wyniku porodu przedwczesnego i masz za sobą trudne chwile.

Mam za sobą 3 ciąże i jedną piękną córeczkę, której nie byłoby na świecie gdyby nie TAC i profesor Krasomski.

W pierwszej ciąży niestety w 8tc wykonano zabieg łyżeczkowania, ciąża nie rozwijała się prawidłowo.

W drugiej ciąży w 16 tc lekarka stwierdziła niewydolność szyjki macicy, szyjka skracała się. Zaproponowała szew McDondalda lub pessar. O szwie McDondalda powiedziała, że jest inwazyjny, bo zakładany w szpitalu w znieczuleniu ogólnym, a pessar zakłada na fotelu ginekologicznym. Zgodziłam się na bezbolesne i szybkie założenie pessara (krążka). Dostałam leki i nakaz leżenia w domu. Niestety w 24 tc dostałam skurczy. W szpitalu okazało się, że pessar spełzł i uwypuklił się pęcherz płodowy do pochwy, pojawiło się krwawienie, doszło do zakażenia wewnątrzmacicznego i podjęto decyzję o porodzie siłami natury. Synek zmarł w trakcie porodu…

O szwie TAC dowiedziałam się z krótkiego wpisu na forum w internecie. Jedno krótkie zdanie odmieniło moje życie. Zaczęłam szukać informacji. Umówiłam się na wizytę u profesora Krasomskiego w Łodzi. Na początku nie chciał mnie zakwalifikować do założenia TAC, gdyż w wywiadzie miałam tylko jeden poród przedwczesny z pessarem. Proponował spróbować jeszcze szew McDonalda, ponieważ szyjka nie wyglądała źle poza ciążą. Bałam się nawet myśleć o zajściu w kolejną ciążę bez TAC. Umówiłam się na następną wizytę do prof. Krasomskiego po kilku miesiącach i w końcu się zgodził. We wrześniu 2013 r. w Instytucie Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi w Klinice Ginekologii i Położnictwa założono mi szew okrężny na cieśń szyjki macicy przez nacięcie brzucha i stałam się TAŚMÓWKĄ ! Po wizycie kontrolnej otrzymałam tzw. „zielone światło” na starania o ciążę.

W trzeciej ciąży już z TAC urodziłam córkę przez cesarskie cięcie w 38 tc. Ciąża przebiegła bez większych komplikacji. Z racji wcześniejszych poronień ta ciąża była z automatu obarczona ryzykiem. W domu prowadziłam w miarę normalny tryb życia, oczywiście bez szaleństw jak dźwiganie zakupów czy mycie okien, ale najważniejsze, że nie był to stały nakaz leżenia w szpitalu. Chodziłam na spacery, mogłam zejść po schodach. Dla kobiety bez problemów w ciąży to normalne, a dla mnie złe doświadczenia powodowały strach każdym ruchem. Jednak w ciąży z TAC czułam się bezpiecznie. Ciągle powtarzałam sobie „Taśma daje moc!”. Udało się ! Urodziłam zdrową córkę w 38 tc. Daje nam radość każdego dnia !

Informacji o TAC w polskim internecie jest bardzo niewiele, większość to wpisy nas taśmówek. Sam prof. Krasomski nie chwali się tym, a szkoda ! Dlatego też powstała ta strona, by kobiety z niewydolnością szyjki macicy nie musiały więcej cierpieć i miały świadomość, że istnieje ostatnia deska ratunku przy ciężkiej niewydolności !

Mamy żal to ginekologów, że nie informują kobiet po poronieniu czy porodzie przedwczesnym, że istnieje jeszcze inna metoda walki z niewydolnością szyjki macicy, jaką jest TAC. Mało znana technika zakładania szwu okrężnego na cieśń szyjki macicy w Polsce wymaga wprawnej ręki chirurga ginekologa, dlatego jest ich tak niewielu w naszym kraju. Na zachodzie i w USA metoda ta jest stosowana powszechnie od wielu lat.

Jest to metoda bardziej inwazyjna, bo wymaga nacięcia powłok brzusznych i wykonanie zabiegu przed ciążą. Żadną z nas nie zawiodła ta metoda i dziś wiele z nas jest szczęśliwymi matkami jednego, dwójki, a nawet trójki dzieci urodzonych z TAC.

Wielu lekarzy, a w zasadzie wszyscy proponują szew okrężny McDonalda, który nie daje gwarancji donoszenia ciąży. Kobiety z TAC mają za sobą wiele poronień i porodów przedwczesnych zabezpieczonych szwem McDonalda czy pessarem. Niestety te metody zawiodły nas i znowu skazane byłyśmy na cierpienie.

Na swoim przykładzie i wielu z nas TASMÓWEK chcę wam powiedzieć, że NIEWYDOLNOŚĆ SZYJKI JEST DO POKONANIA !!! Ostatnią deską ratunku dla nas jest TAC.

Nie wyrażam zgody na kopiowanie mojej historii oraz podawania moich danych osobowych bez mojej zgody ! 

Proszę o wcześniejszy kontakt !