Nasze historie

Moja historia walki z niewydolnością szyjki macicy:

Mam na imię Ola, mam 32 lata, mieszkam w Łodzi.

Strona, którą właśnie odwiedzasz, stworzyłam z chęci niesienia pomocy kobietom, które borykają się z niewydolnością szyjki macicy. Nie posiadam wykształcenia medycznego, jednak dołożyłam wszelkich starań, by informacje zawarte na stronie pochodziły z dobrych źródeł. Opierałam się na artykułach w czasopismach medycznych oraz referatach napisanych przez lekarzy.

Jeśli tu trafiłaś to znaczy, że tak jak ja i wiele z nas taśmówek, przeżyłaś dramat utraty dziecka w wyniku porodu przedwczesnego i masz za sobą trudne chwile.

Mam za sobą 3 ciąże i jedną piękną córeczkę Izabelę, której nie byłoby na świecie gdyby nie TAC i profesor Krasomski.

W pierwszej ciąży (2011 r.) okazało się, że jest puste jajo, serduszko nie pojawiło się i w 8tc wykonano zabieg łyżeczkowania.

W drugiej ciąży (2012 r.) w 16 tc lekarka stwierdziła niewydolność szyjki macicy, szyjka skracała się. Zaproponowała szew McDondalda lub pessar. O szwie McDondalda powiedziała, że jest inwazyjny, bo zakładany w szpitalu w znieczuleniu ogólnym, a pessar zakłada na fotelu ginekologicznym (dodatkowo płatne). O innej metodzie, jaką jest TAC nawet nie wspomniała. Zgodziłam się na bezbolesne i szybkie założenie pessara (krążka). Dostałam leki (luteina dopochwowo, duphaston) i nakaz leżenia w domu. Niestety w 24 tc dostałam skurczy. W szpitalu okazało się, że pessar spełzł i uwypuklił się pęcherz płodowy do pochwy, pojawiło się krwawienie, doszło do zakażenia wewnątrzmacicznego i podjęto decyzję o porodzie siłami natury. Neonatolodzy nie dawali dziecku żadnych szans na przeżycie, było za wcześnie. Nie zdążyli podać sterydów na płuca, wzrok raczej jeszcze się nie wykształcił. Synek ważył tylko 550g, zmarł w trakcie porodu…

O szwie TAC dowiedziałam się z krótkiego wpisu na forum w internecie. Jedno krótkie zdanie odmieniło moje życie. Zaczęłam szukać informacji. Umówiłam się na wizytę u profesora Krasomskiego w Łodzi na ul. Płockiej. Na początku nie chciał mnie zakwalifikować do założenia TAC, gdyż w wywiadzie miałam tylko jeden poród przedwczesny z pessarem. Proponował spróbować jeszcze szew McDonalda, ponieważ szyjka nie wyglądała źle poza ciążą. Sama jestem wcześniakiem z 31 tc i donoszona tylko dzięki szwowi McDondalda, ale nie zdecydowałam się na tą metodę, gdyż nie zmieniła się ona przez te 30 lat i nie jest skuteczna ani bezpieczna. Bałam się nawet myśleć o zajściu w ciążę bez TAC. Umówiłam się na kolejną wizytę do profesora Krasomskiego po kilku miesiącach i w końcu się zgodził. We wrześniu 2013 r. w Instytucie Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi w Klinice Ginekologii i Położnictwa założono mi szew okrężny na cieśń szyjki macicy przez nacięcie brzucha i stałam się TAŚMÓWKĄ ! Po wizycie kontrolnej otrzymałam tzw. „zielone światło” i ruszyły kolejne starania o ciążę. Udało się po kilku cyklach.

W trzeciej ciąży (2014) już z TAC urodziłam córkę Izę przez cesarskie cięcie w 38 tc. Ciąża przebiegła bez większych komplikacji. Pojawiło się dwukrotnie plamienie o nieznanej przyczynie. Po kilkudniowej hospitalizacji i obserwacji wyszłam do domu. Z racji wcześniejszych poronień ta ciąża była obarczona ryzykiem. W domu prowadziłam w miarę normalny tryb życia. Nie dźwigałam, nie myłam okien, ale podróżowałam samochodem, chodziłam na spacery, do sklepu. Wcześniej z pessarem miałam nakaz leżenia i tak nie pomogło.

W ciąży z TAC czułam się bezpiecznie i komfortowo. Ciągle powtarzałam sobie „Taśma daje mi moc!”. Udało się. 22.10.2014 r. urodziłam zdrową córeczkę w 38 tc waga 2550g 52 cm. Teraz ma już 2,5 roku, rośnie i daje nam radość każdego dnia !

Informacji o TAC w internecie polskim jest bardzo niewiele, większość to wpisy taśmówek. Sam prof. Krasomski nie chwali się tym, a szkoda ! Dlatego też powstała ta strona, by kobiety z niewydolnością szyjki macicy nie musiały więcej cierpieć !

Mam osobiście żal to ginekologów, że nie informują kobiet po poronieniu czy porodzie przedwczesnym, że istnieje jeszcze inna metoda walki z niewydolnością szyjki macicy, jaką jest TAC. Mało znana technika zakładania szwu okrężnego na cieśń szyjki macicy w Polsce wymaga wprawnej ręki chirurga ginekologa, dlatego jest ich tak niewielu w naszym kraju. Na zachodzie i w USA metoda ta jest stosowana powszechnie od wielu lat.

Jest to metoda bardziej inwazyjna, bo wymaga nacięcia powłok brzusznych i wykonanie zabiegu przed ciążą. Żadną z nas nie zawiodła ta metoda i dziś wiele z nas jest szczęśliwymi matkami jednego, dwójki, a nawet trójki dzieci po założeniu TAC.

Na swoim przykładzie i wielu z nas TASMÓWEK chcę wam powiedzieć, że NIEWYDOLNOŚĆ SZYJKI JEST DO POKONANIA !!! Ostatnią deską ratunku dla nas jest TAC.

Wielu lekarzy, a w zasadzie wszyscy proponują szew okrężny McDonalda, który nie daje gwarancji donoszenia ciąży. Kobiety z TAC mają za sobą wiele poronień i porodów przedwczesnych zabezpieczonych szwem McDonalda czy pessarem. Niestety te metody zawiodły nas i znowu skazane byłyśmy na cierpienie. Gdzieś w internecie na forum Nasz Bocian lub innych, taśmówki szerzą informacje, że jest pomoc na niewydolność szyjki – TAC. Na tej stronie znajdziesz więcej informacji o szwie okrężnym na cieśń szyjki macicy z dostępu przezbrzusznego.